20 groszy 1949 – moneta dwudziestogroszowa, bita w miedzioniklu i alupolonie [1]. Odmiana w miedzioniklu wprowadzona do obiegu w dniu reformy walutowej z 30 października 1950 r., zarządzeniem z 14 lutego 1951 r. ( M.P. z 1951 r. nr 14, poz. 196 ), odmiana w alupolonie 26 września 1956 r. zarządzeniem Ministra Finansów z 12 września 1956 r.
Zobacz także: 10 groszy 1973 bez znaku mennicy. Rzadka i droga moneta PRL Bądź co bądź, istnieją (niewielkie, ale jednak) szanse , że taką monetę znajdziecie w starych ubraniach dziadków czy rodziców z czasów PRL.
Kup 1923 10 Groszy w kategorii Polska 1916 - 1945 - Numizmatyka, monety na Allegro - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.
20 zł 1973 - Wieżowiec i Kłosy - mennicze. 39, 99 zł. Produkt: 20 zł 1973 - Wieżowiec i Kłosy - mennicze. 49,49 zł z dostawą. dodaj do koszyka. Strefa kolekcjonera. LICYTACJA. 2 dni. 224.
Mennica dziś. Działająca obecnie Mennica Polska dziedziczy i podtrzymuje tradycje Mennicy Warszawskiej. Dzisiaj Mennica Polska na zlecenie Narodowego Banku Polskiego wybija obiegowe monety o nominałach 5 zł, 2 zł, 1 zł, 50 gr, 20 gr, 10 gr, 5 gr, 2 gr, 1 gr a także monety okolicznościowe i kolekcjonerskie.
Polskie Monety Obiegowe 1923r-2023r / w Kolekcjonerskich Albumach. 7 500 zł. Używane. Lublin - 08 listopada 2023. Moneta 50 groszy z 1976r. Bez znaku mennicy. 800 zł do negocjacji. Używane. Krasnystaw - 29 października 2023.
5 groszy bez znaku mennicy; Podkategorie. Allegro. Kolekcje 25. Filtry. Filtry z kategorii . Polska po 1945 - PRL 1945 - 1990. kup teraz. Popularna cena: 20 zł do 50
20 zł Marceli Nowotko z 1975 r. bez znaku mennicy. 10 groszy 0 ofert; więcej (19) Rodzaj. Monety złotowe 22 oferty; Monety groszowe 0 ofert; Zestawy 0 ofert
Kup teraz: 10 groszy- destrukt- bez znaku mennicy 1974r. za 108,00 zł i odbierz w mieście Wysin. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów.
18,99 zł z dostawą. dostawa jutro. dodaj do koszyka. Strefa kolekcjonera. M665 - 20 groszy 1976 r. - Stan 1. od Super Sprzedawcy. 20, 00 zł. 28,99 zł z dostawą.
qagC7. Ta niepozorna 10 groszówka z 1973 roku była bohaterką zeszłorocznych artykułów na wielu ogólnopolskich portalach informacyjnych. Zdjęcie "dziesiątki" okraszone było tytułem brzmiącym mniej więcej tak - "Masz w domu taką monetę? Jesteś bogaty". Ludzie dosłownie zaczęli szturmować antykwariaty numizmatyczne, ale 99,9% osób było odsyłanych z kwitkiem. Dlaczego? Powodem był mały, niepozorny znak mennicy, którego obecność na przynoszonych monetach pozbawiła wielu Polaków "bogactwa". Przez prawie cały okres PRL Polska korzystała z pomocy wielu zagranicznych mennic. Jedną z nich była słowacka mennica w Kremnicy. Początki jej działalności sięgają roku 1328, co czyni ją najstarszym tego typu działającym obiektem na świecie. Pierwsze polskie monety po wojnie bito w niej już w 1949 roku. To właśnie z tym zakładem związana jest historia naszego "aluminiowego drobniaka". 10 groszówka 1973 bez znaku mennicy jest jedyną obiegową monetą PRL, która w katalogach monet tego okresu nie posiada wyceny, a oznaczenie - cena amatorska. Obecnie jej cena na rynku aukcyjnym waha się w granicach 10 000 zł. Budynek słowackiej mennicy w Kremnicy. Kiedy spojrzymy na wykaz nakładów tego nominału w poszczególnych latach to od razu nawet nie znając historii tej monety zobaczymy, że coś jest nie tak. Od roku 1961 do 1985 roku (z drobnymi przerwami) corocznie bito ten nominał w ogromnych kilkunasto lub kilkudziesięciomilionowych nakładach. Rocznik 1973 zajmuje dwa wiersze - pierwszy 80 mln sztuk - bicie w Warszawie, moneta ze znakiem mennicy. Drugi wiersz z datą 1973 to właśnie Nasz bohater - przy nakładzie znak zapytania i wycena amatorska. 10 groszy 1973 bez znaku mennicy (zdjęcie: Gabinet Numizmatyczny Damian Marciniak)Tak naprawdę niewiele wiadomo o tej tajemniczej emisji. Jedyna pewna informacja to taka, że wybito je w słowackiej (wtedy Czechosłowackiej) Kremnicy. Jakie ilości, dlaczego nie trafiła do powszechnego obiegu tego nie wiadomo. Pewne światło na całą sprawę rzuciła wizyta Pana Jerzego Chałupskiego w tej mennicy i próba zasięgnięcia informacji u źródła. Nieoficjalnie dowiedział się, że być może monety te trafiły na rynek w 1993 roku kiedy to zakład w Kremnicy czyścił swoje magazyny i wtedy także sprzedał (komu nie wiadomo) te 10 groszówki. Według mnie ten trop jest bardzo wiarygodny i raczej pewny - podobną praktykę robił np. Narodowy Bank Polski kilkanaście lat temu czyszcząc swoje magazyny z zapasów obiegówek PRL. Z tego właśnie "czyszczenia" obecnie na rynku wtórnym możemy obserwować prawdziwy zalew popularnych roczników obiegówek w menniczych stanach. Uruchomiliśmy dobrowolną zbiórkę pieniędzy na portalu na dalszy rozwój i działalność Portalu Numizmatycznego. Jeśli uważasz, że strona jest interesująca i warto ją wesprzeć WEJDŹ TUTAJ i dowiedz się mówiący o tym, że 10 groszówki zostały sprzedane w 1993 roku podczas czyszczenia magazynu i tak trafiły na rynek w mojej ocenie jest wielce prawdopodobne. Cały czas jednak nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego emisja kreminicka 1973 mimo gotowych stempli nie została wybita masowo z przeznaczeniem do powszechnego obiegu? Moje zupełnie luźne przypuszczenie jest takie, że produkcja 1973 w Warszawie w nakładzie 80 mln sztuk zaspokoiła zapotrzebowanie na najbliższy rok a to co Kremnica miała wybić w 1973 roku zostało przesunięte na rok kolejny kiedy to wybito 50 mln sztuk 10 groszówek bez znaku mennicy. Oryginał czy falsyfikatTu od razu może pojawić się pytanie związane poniekąd z wpisem nt. monety 1 złotowej 1929 bez znaku mennicy - LINK TUTAJ. Otóż akurat w tym przypadku nie może być mowy o biciu np. zapchanym stemplem. Specjaliści są raczej raczej zgodni gdyż szczegółowa analiza dostępnych na rynku egzemplarzy nie wykazuje żadnych cech świadczących chociażby o tym, że ktoś ingerował w wizerunek usuwając znak mw z wersji "warszawskiej" powszechnej dla upodobnienia numizmatu z emisją kremnicką. Oczywiście na rynku falsyfikatów jest dość dużo i niewprawne oko może dać się złapać. Trzeba być naprawdę bardzo ostrożnym. W przypadku falsyfikatu przy odpowiednio dużym powiększeniu zapewne będzie widać różnice w strukturze i kolorze metalu w miejscu gdzie był znak mennicy a resztą powierzchni monety. Tu w tym miejscu moja rada jest taka, żeby takie cenne numizmaty kupować tylko w renomowanych domach aukcyjnych, gdyż taka firma daje dożywotnią gwarancję i "papiery na monetę".
Klikając przycisk zarejestruj się, akceptuję Regulamin. Przyjmuję do wiadomości, że OLX wykorzystuje moje dane osobowe zgodnie z Polityką prywatności oraz Polityką dotyczącą plików cookie i podobnych technologii. OLX wykorzystuje zautomatyzowane systemy i partnerów do analizowania, w jaki sposób korzystam z usług w celu zapewnienia odpowiedniej funkcjonalności produktu, treści, dostosowanych i opartych na zainteresowaniach reklam, jak również ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym korzystaniem z naszych usług.
Ślad nad literą O uprawdopodobnia tezę, że wszystkie te monety wyszły spod jednego stempla awersu. Inne szczegóły (litery z ozdobnymi wcięciami) wskazują na zmiany na stemplu. Moim zdaniem, zmiany zbyt istotne, by można było przypisać je zużyciu stempla. Gdyby zresztą miało to być zużycie, to monet powinno być znacznie więcej. Pozostaje więc ingerencja w stempel, a to (moim zdaniem) byłoby równoważne z dłuższym okresem dzielącym wybicie monet pokazanych przez "Zmeczonego".Jest jeszcze jeden, oprócz skazy nad O, szczegół zdający się świadczyć o biciu jednym stemplem - uszkodzenie na lewym (heraldycznie) skrzydle - jest na obu monetach. Zaznaczyłem na widocznych, powtarzalnych uszkodzeń prowokuje tezę, że 10 gr. 1973 bez znaku mennicy wybito nie w roku 1973, bo wtedy uszkodzeń na narzędziach być nie powinno. Prawdopodobne może się wydawać więc, że monety te wybito później, być może korzystając z zamieszania, jakie musiało być związane z przystąpieniem do bicia monet podenominacyjnych na przełomie 1989/ widzę największą niekonsekwencję - brak logicznego planu biznesowego. Jeśli zamiarem miało być wyprodukowanie cennych rarytasów, to dlaczego te monety trafiły do worków w magazynie i dopiero stamtąd na rynek. Zarobili spostrzegawczy handlarze i kolekcjonerzy, ale co mieli z tego wykonawcy, którzy niemało przecież musieliby ryzykować? Można oczywiście przyjąć, że "genialny plan" nie wypalił, bo został zdekonspirowany, albo z jakiegoś powodu przepadła możliwość wyniesienia monet z mennicy. A może rozwiązanie jest inne? Może w roku 1973 ktoś omyłkowo założył w prasie nie stempel, tylko roboczą patrycę, taką bez znaku mennicy jeszcze. Bo schemat produkcji to: model (pozytyw), patryca pierwsza (negatyw), matryca/matryce pierwszego rzędu (pozytyw), patryce drugiego rzędu (negatyw), matryce drugiego rzędu (pozytyw) ... patryce robocze (negatyw), matryce robocze (pozytyw), stemple (negatyw). Znak menniczy dobijano puncą na narzędziach negatywowych. Im odleglejszych od modelu, tym rosło prawdopodobieństwo istnienia wariantów różniących się ułożeniem znaku mennicy. Po uzbrojeniu prasy w stemple zawsze przeprowadza się próbny rozruch - tłoczona jest niewielka partia poddawana kontroli przed uruchomieniem normalnej produkcji. Zorientowano się, że coś jest nie tak, maszynę przezbrojono, a monety...?Po co komuś robić problemy, raportować, może winowajca był dobrze ustawionym członkiem zakładowej organizacji partyjnej, albo czyimś szwagrem, zięciem itp? Lepiej dosypać je do worka z normalną produkcją i wszyscy będą te teorie mają jeden słaby punkt - dlaczego użyto dwóch różnych stempli? Pod jednym względem różnych (kształt liter), identycznych pod innym (uszkodzenia). Moim zdaniem lepiej broni się teoria omyłkowego bicia w 1973. Różnice kształtu liter można wtedy wytłumaczyć użyciem (omyłkowym) patryc z różnych pokoleń. Ta bliższa modelowi miała ładnie wyprofilowane litery, na tej późniejszej te szczegóły zaniknęły.